Zanim zaczęłam stosować żółć wołową, przez wiele miesięcy zmagałam się z dolegliwościami nawet przy minimalnych ilościach tłuszczu, jeśli jadłam częściej niż dwa razy dziennie. W tej chwili mam poczucie, że potrzebuję jednej kapsułki, gdy tylko w posiłku pojawia się jakikolwiek tłuszcz, bez względu na to, jak mała jest to ilość. W przypadku posiłku o w miarę normalnej objętości potrzebuję dwóch kapsułek, nawet jeśli tłuszczu nie ma w nim zbyt wiele. Przykładowo zaledwie jedna łyżeczka oleju lnianego, odrobina fety, masło na chlebie czy jedno jajko wymagają już dwóch kapsułek. W takich sytuacjach dwie kapsułki po 100 mg, czyli łącznie 200 mg, w zupełności wystarczają. Muszę teraz pilnować, aby tłuszcz pojawiał się u mnie tylko 2–3 razy dziennie, a pozostałe posiłki były całkowicie beztłuszczowe.
W każdym razie nawet te gorsze noce są o 80% lepsze od tych koszmarnych sprzed kuracji żółcią wołową. To dla mnie bez wątpienia ratunek!
Nie spałam tak dobrze od 13 lat; wcześniej niemal bez przerwy znajdowałam się w stanie absolutnego wyczerpania. Problemy z osłabioną pracą pęcherzyka żółciowego i częste wzdęcia męczyły mnie zresztą już wcześniej, więc ta dolegliwość trwa od około 22 lat! Teraz muszę po prostu odbudować siły. Te kapsułki to prawdziwy dar z niebios, wcale nie przesadzam. Udało mi się już nawet trochę przybrać na wadze!
Susanna S.
